28.08.2008  
Goniec Polski
Chat - Goniec Polski
Chat
Forum - Goniec Polski
Forum
Blog - Goniec Polski
Blogi
Skrzynka e-mail
E-mail 2 GB
Login: Hasło:
Nie masz konta? Załóż je teraz!

Czy możemy zaufać szkolnym obiadom?

2007-08-21 17:36:40
Aktualizacja: 2007-09-12 15:16:27
Drugie śniadanie czy szkolny obiad? Na pewno niejedna z Was, drogie Mamy, zadaje sobie to pytanie.
Dzieci w Wielkiej Brytanii spędzają większość dnia w szkole, więcej niż w Polsce, dlatego chcemy wybrać to, co najlepsze dla naszego dziecka i mieć pewność, że nie siedzi na lekcjach głodne. Gdy same przygotowujemy drugie śniadanie, czyli tutejszy lunch, wiemy dokładnie, co wchodzi w jego skład i chociaż do końca nie jesteśmy pewne czy nasza pociecha wszystko zjadła i tak lepiej orientujemy się, jaka jest jego dieta. Jednocześnie gorący posiłek w ciągu długiego dnia pracy uczniów, wydaje się rozsądnym rozwiązaniem szczególnie, że do obiadu, być może nasze dziecko będzie musiało czekać do późnego popołudnia, a czasem nawet wieczora.
Wbrew pozorom temat nie jest błahy. Rząd brytyjski zajął się tym problemem bardzo poważnie. Niepokojące statystyki dotyczące otyłości u dzieci spwodowały, że coraz więcej osób zajęło się prowadzeniem kampanii w celu wprowadzenia drastycznych zmian w szkolnej diecie, zmienieniu ją na zdrowszą. Tego zadania podjął się między innymi Jamie Oliver, powrzechnie znany i lubiany szef kuchni. Efektem nacisków rodziców, nagłośnienia sytuacji i alarmujących statystyk jest wprowadzenie sporych zmian w sposobie przyrządzania i zawartości szkolnych obiadów.
Kampania, którą Jamie Oliver przeprowadził w roku 2005 ujawniła, że dzieci są uzależnione od frytek, nie potrafią rozpoznać warzyw takich jak por, a monotonna praca kucharek szkolnych sprowadza się do otwierania gotowych przetworzonych produktów, zamiast przygotowywania posiłków ze świeżych pożywnych składników.
Dotąd złe nawyki żywieniowe były rutyną. Koszt obiadu jednego dziecka może wynosić nawet jedyne 37p, jeśli serwowane jest tanie gotowe danie. Rząd zwiększył dotacje do 50p na każde dziecko w szole podstawowej i do 60p w szkole średniej (trwają naciski ,by suma ta została podniesiona przynajmniej do 70p). Dodatkowo przeznaczono więcej pieniędzy na odpowiednie przeszkolenie i zwiększenie ilości godzin zatrudnienia szkolnych kucharek i kucharzy.
Jakość szkolnych posiłków ma być także poddawana kontroli OFSTED.
Od semestru letniego 2006 roku z jadłospisu wykluczono tzw. junk food, czyli niezdrową żywność, która zawierała dużą ilość soli i tłuszczy. Z kolei od września 2006 roku całkowicie usunięto chipsy, czekoladę, napoje gazowane i mięso niskiej jakości (dotyczy to także dzieci przynoszących swoje drugie śniadanie z domu – nie mogą one posiadać czekolady i napojów gazowanych). Każdy szkolny obiad zawiera przynajmniej dwie porcje warzyw i owoców, a dania smażone zostały ograniczone do dwóch porcji tygodniowo.
Od jesieni tego roku restrykcje dotkną również sklepiki szkolne. Nie wolno im będzie sprzedawać żadnych słodyczy, przekąsek zawierających sól, cukier lub tłuszcze, a także napoi słodzonych. Będą musiały natomiast sprzedawać produkty warzywne i owocowe, takie jak soki owocowe oraz zapewnić bezpłatną wodę do picia. Z obserwacji rodziców i nauczycieli, którzy zastąpili chipsy i słodycze owocami w sklepikach szkolnych wynika, że dzieci chętnie kupują owoce, jeśli te pierwsze są usunięte ze sprzedaży.
Kolejnym krokiem będzie ustalenie zawartości witamin w posiłkach szkolnych, zarówno w szkołach podstawowych jak i średnich, w których dodatkowo zostaną wprowadzone lekcje gotowania, choć nie będą one obowiązkowe. Plan ten ma wejść w życie od roku 2008 i 2009.
Problemem żywienia dzieci i młodzieży, w tym również posiłków szkolnych, zajmuje się 128 organizacji m.in. British Medical Association (Brytyjskie Stowarzyszenie Medyczne). Starają się one, aby edukacja dotycząca zdrowego odżywiania stała się pozytywną częścią nauki szkolnej. Na razie zajęcia o żywieniu prowadzone w szkołach średnich, są „porozrzucane” po całym programie szkolnym. Poza tym jest większa szansa na to, że w ramach tych zajęć uczniowie będą projektować opakowania, niż uczyć się jak przyrządzić pełnowartościowy, świeży posiłek. Eksperci od odżywiania uważają, że jest to niewykorzystana okazja. Jeśli nawet rodzice nie gotują w domu, dzieci nadal powinny uczyć się gotować w szkole, a lekcje te powinny być obowiązkowe. Tylko wtedy problem nie przeniesie się na kolejne pokolenie.
Chociaż dzieci nie do końca są zadowolone z faktu, że nie mogą jeść tyle frytek i pizzy co kiedyś, to my jako rodzice powinniśmy być zadowoleni ze zmian wprowadzanych przez rząd. Z całą pewnością posiłki są zdrowsze. Jedno jednak jest pewne, ogromną rolę w wykształceniu właściwych nawyków żywieniowych odgrywają rodzice, zachęcając dzieci, by zdrowo jadły w domu. Pamiętajmy o tym.

Monika Mellor

Wasze komentarze Dodaj komentarz

Portal Goniec.com nie bierze odpowiedzialności za treść zamieszczonych tutaj opinii i zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy niezgodnych z Netykietą.

Brak komentarzy.