05.07.2008  
Goniec Polski
Chat - Goniec Polski
Chat
Forum - Goniec Polski
Forum
Blog - Goniec Polski
Blogi
Skrzynka e-mail
E-mail 2 GB
Login: Hasło:
Nie masz konta? Załóż je teraz!

Jak wygląda opieka nad ciążą w Wielkiej Brytanii?

2007-08-20 18:37:08
Aktualizacja: 2007-10-25 17:08:24

Prowadzenie ciąży na Wyspach wygląda trochę inaczej niż w Polsce. Jeśli właśnie odczytałaś pozytywny wynik na teście ciążowym, zacznij od umówienia się na wizytę do GP, który potwierdzi ciąże. Po około dziesięciu tygodniach powinna skontaktować się z tobą położna. To ona – lub w niektórych przychodniach GP – będzie sprawowała opiekę nad ciążą. Jeśli wszystko będzie przebiegało prawidłowo, możesz nie zobaczyć ginekologa aż do rozwiązania. Z położną będziesz spotykać się co miesiąc. W razie potrzeby pobierze ona krew do badania, zbada ciśnienie krwi i wykona badanie moczu. Tylko w przypadku nieprawidłowości zostaniesz skierowana na wizytę u specjalisty w szpitalu. Pierwsze USG (scan) przeprowadza się zwykle w 12-13 tygodniu ciąży, kolejne w 20. To standardowa procedura i - jeśli nie ma specjalnych wskazań - nie wykonuje się tu więcej USG w czasie ciąży. Dla kobiet spodziewających się dziecka służba zdrowia organizuje darmowe szkoły rodzenia.

Magdalena Gignal 

 

Wasze komentarze Dodaj komentarz

Portal Goniec.com nie bierze odpowiedzialności za treść zamieszczonych tutaj opinii i zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy niezgodnych z Netykietą.
  • (2008-04-07 12:13:59)
    ~magda
    ciaza

    jestem w 30-tym tgodniu ciazy.urodzilam juz dwoje dzieci w polsce i strasznie zaluje ze tam a nie tu. tu opieka jest swietna. w polsce przeszlam pierwsza ciaze jakbym szla po cierniach a traktowana bylam jak smiec druga to byl horror bo lekaz stwierdzila w 9-ym miesiacu ze mam bliznieta i ze to drugie jest martwe co okazalo sie wierutnym klamstwem.urodzilam zdrowego 5kilo synka.tu w angli jestem traktowana jak normalny czlowiek z szacunkiem i usmiechem na twazy.w prawdzie jak przyszlam na pierwsza wizyte do szpitala to trafilam na wredna midwife ale zglosilam problem do menagera midwife i on zmienil mi na inna duzo lepsza.jestem pod dobra opieka i wcale nie teskni mi sie do co miesiecznych badan ginekologicznych ktore sa dla mnie bardzo stresujace i nie przyjemne.tu mam tzw.:cukrzyce ciazowa mam dodatkowo zlecone badania USG jak i badania cukru we krwi na to dostalam glukometr przeszlam szkolenie w tej kwestji.caly czas moja midwife kontaktuje sie ze mna pyta mnie jak sie czuje czy dziecko sie rusza i czy mnie nic nie boli czy piecze.wcale nie musi d mnie dzwonic czy nawet przychodzic do mnie do domu.w polsce o takiej opiece moge zapomniec wole tu rodzic bo tu jest duzo lepiej.mam wszystko wyjasnione a ja czegos nie rozumiem to mi pokazuja lub w ostatecznosci sciagaja tlumacza .
    Komentuj
  • (2008-03-06 17:21:16)
    ~Renata
    ciąża

    Drogie Rodaczki, Kochane Mamy!Mieszkam w Anglii, Wolverhampton 14 m-cy. Obecnie jestem w 23 tyg.ciąży. Przeraża mnie to, co czasami czytam na temat prowadzenia ciąży w Anglii.Dla ścisłości: przerażają mnie brednie, jakie wypisują dziewczyny (przy okazji strasząc inne, mniej zorientowane).To są jakieś totalne głupoty!Czy my mówimy o tej samej Anglii?Ja, jak dotąd (jak również moje Polskie koleżanki, które były tutaj lub są w ciąży, potwierdziły moje pozytywne zdanie o opiece tutaj).Zaraz po przyjeździe tutaj, wybrałam sobie (po wcześniejszych rekomendacjach Polaków i Anglików)przychodnię i zapisaliśmy się całą rodziną (mam męża i 13l.syna).Mamy świetnego lekarza GP(na marginesie, żadnego Polaka. Jest Hindusem)Facet jest bardzo komunikatywny, chętny do pomocy, sam wysłał mnie na przeróżne badania (w Polsce miałam trochę kłopotów ze zdrowiem).Gdy po zrobionym teście ciążowym (był to koniec 2 mies.)zgłosiliśmy się do niego, wyściskał mnie i męża, gratulował i opowiedział nam jak wygląda opieka nad ciężarną w tym kraju. Powiedział mi również, co mi przysługuje i długo opowiadał o moich prawach.Wysłał mnie również do toalety z buteleczką,aby pobrać mocz do badania.Badanie zrobił na miejscu w gabinecie. Upewniając się tym samym, że jestem w ciąży i że nic podejrzanego się nie dzieje.Zamówił mi wizytę u midwife (czyli pielęgniarki położnej).Czekałam 1 tydz.Moja midwife jest uśmiechniętą , rozgadaną i sympatyczną murzynką.Wywiad trwał 1godz + badanie. Ona zamówiła mi wizytę w szpitalu (wcześniej podała mi 3 propozycje do wyboru. Wybrałam ten, który wcześniej poleciły mi koleżanki angielskie)Umówiona zostałam na USG, czekałam ok 3 tyg.(był to w 13 tyg).Wcale mi nie przeszkadzało, że muszę czekać. Pracowałam, czułam się świetnie więc nie było problemu. Midwife założyła mi książkę ciąży( którą zabieram jeżeli mam jakieś wizyty), podała mi też numer do siebie,abym mogła zawsze dzwonić w razie jakichkolwiek pytań lub kłopotów. W szpitalu przed USG znowu mierzenie, warzenie, mocz (tak jest przy każdej wizycie)i USG.Ponieważ miałam za wysokie ciśnienie, zaprowadzono mnie do lekarza na wywiad i badanie. Dostałam tabletki na miesiąc brania i "rozkaz" meldowania się do badania raz w tygodniu, przez miesiąc.W ten piątek mamy wyznaczone kolejne USG. W między czasie złapałam anginę, mój lekarz GP przepraszał mnie (!?),że musi dać mi antybiotyk, "ale to jest najlepsze rozwiązanie, lecz nie musisz się martwić, jest bezpieczny dla Twojego dziecka"-powiedział.Potem przyplątała mi się infekcja układu moczowego.Zadzwoniłam do midwife ze swoim problemem, a ta stwierdziła, że musi mnie zbadać lekarz ginek, po czym zadzwoniła do szpitala i zamówiła mi miejsce.Prosiła za 2 godz wstawić się na oddziale położniczym, gdzie czekała na mnie już pielęgniarka. Tam leżałam cały dzień, ponieważ zrobiono mi wszystkie, możliwe badania (w tym również "normalne" ginekologiczne,którego Wam tak bardzo tutaj brakuje.Mi wcale!), przypisano leki (tam,pierwszy raz,w swojej karierze ciężarnej, trafiłam na niesympatyczną, b.młodą , hinduską lekarkę. Dziewczynie nie spodobał się mój akcent ha ha! Sama też miała inny i do tego sepleniła. Inni angielscy lekarze, w tym również afrykańczyk byli super, koleżeńscy, sympatyczni i profesjonalni) i mogłam w końcu wrócić do domu.
    Dziwi mnie dziewczyny, że piszecie:"przez całą ciążę można nie zobaczyć lekarza". Po co Wam lekarz, jeżeli wszystko jest OK? Co za różnica czy osoba Was prowadząca będzie miała "nazwę" dr czy midwife? Obie te osoby są specjalnie przeszkolone do tego, aby opiekować się ciążą. Poza tym w razie problemów, midwife ZAWSZE kieruje swoją podopieczną do lekarza (moja koleżanka ma problemy i widzi się z lekarzem ginekologiem co 2 tyg + na każdej wizycie ma USG (to angielski lekarz!). Jest przerażona częstymi USG,ponieważ zdaje sobie sprawę jak szkodliwe jest to badanie dla dziecka. Pierwsze moje dziecko rodziłam w szpitalu w Polsce.Wiecie co zapamietałam? 2 USG na początku i na końcu ciąży, brudne szpitale, naburmuszony, wiecznie zły, chodzący z zadartą głową personel. Od bardzo ważnych osobistości-salowych, przez pielęgniarki na lekarzach skończywszy. Bez łapówki nie było szans na dobrą (czyt.podstawową, kulturalną)opiekę. Mój mąż "MUSIAŁ" zapłacić panu doktorowi, który przyjmował mnie do porodu.Wyśmiano nasz "pomysł"(jak to powiedział lekarz),gdy mąż poprosił o możliwość towarzyszenia mi przy porodzie. Poród był ciężki i dopiero jak zaczęłam tracić przytomność, pielęgniarki przestraszone wezwały lekarza, który ze mnie nieprzytomnej wydusił synka (łamiąc mu przy tym obojczyk).Przy zszywaniu mnie, lekarz nie omieszkał wypomnieć (co prawda, w żartach), że był na oddziale piętro wyżej i przerwano mu konsumowanie imieninowego ciasta.Była godz.13.35!)Do dzisiaj żałuję, że nie kopłam go, w tę jego opaloną mordkę.
    Dziewczyny, uwierzcie mi. Jestem osobą dosyć krytyczną i wymagającą. Naprawdę, tutaj wciąż przeżywam miłe zaskoczenia. Jest dla mnie szokiem, że wszyscy są mili, uśmiechają się, troszczą się o Ciebie.Dla Nich to jest normalne, dla nas Polaków dziwne. Przyzwyczajeni jesteśmy do chamstwa, łapówek i wydzierania tego co nam się należy siłą, do byle jakiego traktowania. Pamiętajcie, jeśli coś Wam się TUTAJ nie podoba mówcie, zmieńcie lekarza, przychodnię, midwife(tak zrobiła moja koleżanka, którą położna denerwowała).Jeżeli ktoś ma problemy z językiem, tu nie jest Polska, tu zawsze i prawie wszędzie można zamówić tłumacza (darmowego!) Nie narzekajcie tak, zawsze możecie wrócić do Polski jak Wam tu źle.Jeżeli ktoś decyduje się na pobyt tutaj, musi wiedzieć,że to jest inny kraj, inne zwyczaje, inna szkolnictwo i lecznictwo, a przede wszystkim inna (Bogu dzięki!)mentalność ludzi. Inne - wcale nie znaczy gorsze. Nie znaczy też lepsze, po prostu INNE! Serdecznie pozdrawiam. Życzę mniej marudzenia, a więcej pogodnego nastawienia.Powodzenia!
    Komentuj
    • (2008-05-07 13:42:26)
      ~Mysia
      podejście do drugiego człowieka

      zgadzam się w 100% z twoją wypowiedzią. Sama przeżyłam poród w Polsce z tym, że przed samym rozwiązaniem pieniążki na tzw. kopertę dla lekarza musieliśmy przeznaczyć na opłaty...No i odczuliśmy dokładnie to samo, co opisałaś :(. Od 2 lat jesteśmy w Anglii. Uderzające jest jak bardzo różnią się nasze kraje. Zresztą często mi wstyd za Polaków i ich reakcję na uprzejmość Anglików pod ich adresem.
      Jesbecnie oczekujemy naszego drugiego maleństwa, a ponieważ wykryto u niego wadę serduszka, lekarze troszczą się o nas o jeszcze bardziej niż opisujesz.
      Powiem jedno: w Polsce ciąże prowadził mi prywatny ginekolog, tu po prosstu państwowa służba i doprawdy uprzejmością i zaangażowaniem anglicy zykują wielokroć bardziej. Ale to chyba faktycznie kwestia wychowania i wartości, które zaszczepiają już rodzice swoim dzieciom... i to obecne na każdym kroku ( nawet u lekarza:" will be ok" :))).) Pozdrawiam serdecznie !
    • (2008-04-01 14:33:26)
      ~Violka
      w UK

      Droga Renato jesli mogłabyś się ze mna skontaktować to byłabym Ci wdzięczna (violetta.tomala@wp.pl). Bardzo podobaja mi się Twoje poglądy. Najdalej za 2 miesiące będę w Wolverhampton i chciałabym od sierpnia max września posłać mojego malucha (będzie miał wówczas 20 miesięcy) do żłobka. Ty na pewno już zorientowałaś się w okolicznych...
      A co do GP to chętnie pójdę do tego samego - hindusi są w ogóle bardzo mili u jednego z nich pracuje mój mąż i bardzo sobie chwali a drugi jest serdecznym przyjacielem mojego brata.
      Panie w UK - głowa do góry - zapewniam was, że nawet cotygodniowa wizyta u ginekologa w Polsce nie zapewni wam zdrowej ciąży - o dziecko trzeba przede wszystkim dbać samemu a w Polsce ilość utraconych dzieci jest również zatrważająca.
    • (2008-03-12 14:46:59)
      ~kinia
      ciaza

      jestem w 16 tygodniu ciazy i jak narazie nawet polozna nie byla u mnie mialam jedno usg pobrano mi krew i nawet nie znam wynikow nikt tu cie nie zbada ciekawe gdzie ty masz taka opieke ja musze leciec do Polski na szczegolowe badania nawet mi cisnienia nie zmierzyli nie mowiac o badaniu moczu pozdrawiam
    • (2008-03-08 08:42:43)
      ~ania
      ciaza

      nie masz racji ze dziewczyny przesadzaja wszedzie tak jest ze trafiaja sie lekarze do niczego ja stracilam tu dziecko dzieki opieszalosci midwife a moja przyjaciolka stracila dziecko przy porodzie bo lekarze zwlekali z cesarka
  • (2008-02-25 10:00:36)
    ~ewelina
    ciąża

    jeśli moja praca nie sprzyja ciąży to jak mogę uzyskać zwolnienie lekarskie???
    Proszę pomóżcie!!!!
    Komentuj
  • (2008-02-15 09:32:08)
    ~kaanka
    jak dla mnie jest ok

    Mam dwojke malych dzieci. Obie ciaze mialam prowadzone w UK. Przy pierwszej mialam kilka problemow i za kazdym razem otrzymalam fachowa pomoc czyt. zostaam przekierwoana pod opieke ginekologa-poloznika oraz mialam dwa dodatkowe usg.

    wydaje mi sie rowniez, ze jakos opieki zdrowotnej rowniez zalezy od tego gdzie sie mieszka. im biedniejsza dzielnica tym coraz gorzej
    Komentuj
  • (2008-02-11 17:04:54)
    ~
    ciąża

    Dzisiejsze artykuły o brakach w fachowej opiece nad ciężarną w Anglii potwierdzają jednak,że to nie pacjentka jest winna,bo nie zna języka i niewiele rozumie ale problem tkwi w systemie.Tu od początku do końca ciąży możesz w ogóle nie widzieć się z lekarzem - brytyjczycy są do tego przyzwyczajeni - my- nie.Nie możemy tego zmieniać,bo to my tu przyjechaliśmy i trzeba się dostosować. Jednym odpowiada ten system innym nie. Na szczęście są polscy lekarze specjaliści -jak choćby wspomniany wyżej doktor Kisiel i trzeba się tylko cieszyć i korzystać.Notabene to jedyny lekarz,który ujawnia swoje nazwisko i tytuł naukowy,a ja lubię wiedzieć do kogo idę.
    Komentuj
    • (2008-03-17 15:02:21)
      ~adelax20
      ciaza

      Ja...osobiscie nie mama problemu ze slozba zdrowia w Angli.Chlopak jest Anglikiem wiec jest ze mna na kazdej wizycie w szpitalu -jestem w 7 tygodniu-a bylo ich z 5 bo mam macie o tylu przesonieta i strasznie boli mnie brzuch...ale dla wlasnego spokoju poszlam do polskiego ginekologa i powiem wam szczerze od tego momentu spie spokojnie...nie mam to jak polski lekarz.
  • (2008-01-19 19:27:36)
    ~
    ciąża

    Dla mnie to było nie wystarczające.Potraktowano mnie lakonicznie i prawie nic nie zrozumiałam. Poszłam do polskiego ginekologa doktora Kisiela i ..co za ulga . Wszystko wytłumaczył.uspokoił moje obawy i zapewnił, że dziecko zdrowe-robił USG Polecam . Nie ma to jak nasi...
    Komentuj
    • (2008-03-04 16:20:50)
      ~Z.
      Kisiel

      Czy ktos moze mi podac namiary do tego speca?Czy to w Londynie przyjmuje?Bardzo bede wdzieczna bo jestem w 6-7 tygodniu a wizyte mi wyznaczyli koniec kwietnia,a do tego czasu chyba padne ze zmartwienia czy tam w srodku wszystko ok..
    • (2008-02-24 10:12:47)
      ~mycha
      ciaza

      najwazniejsze to jest miec odpowiednia polozna moja przekladala wizyty na moje pyt odpowiadala lakonicznie i o maly wlos skonczyloby sie smiercia dziecka
    • (2008-02-04 14:48:24)
      ~Ania
      Ciaza

      Moze problem nie lezy po stronie tutejszej sluzby zdrowia a po Twojej. Przeszlam tutaj juz 3 ciaze i nie moge narzekac. Za kazdym razem otrzymalam fachowa opieke, wszystkie moje watpliwosci zostaly rozwiane. Nie byly to latwe, bezproblemowe ciaze, ale teraz jestem juz szczesliwa mama. Najwazniejsze to znac jezyk i nie bac sie zadawac pytan.