21.11.2008  
Goniec Polski
Chat - Goniec Polski
Chat
Forum - Goniec Polski
Forum
Blog - Goniec Polski
Blogi
Skrzynka e-mail
E-mail 2 GB
Login: Hasło:
Nie masz konta? Załóż je teraz!

Czekając na… pomoc

2008-07-24 11:59:59
Aktualizacja: 2008-07-24 11:59:59
Czekając na… pomoc
W 110 tys. polskich rodzin dzieci wychowują się bez przynajmniej jednego z rodziców, który pracuje za granicą. Wkrótce takie maluchy zostaną otoczone specjalną opieką.

Plany pomocy dla dzieci emigrantów sporządzają kolejne miasta. W Gorzowie w akcję społeczną zaangażowano przede wszystkim studentów.

Koszty sukcesu

Przygotowaniem specjalnego raportu, który zmierzy skalę i skutki eurosieroctwa, zajęła się miejscowa Wyższa Szkoła Biznesu. Jej studenci mają dotrzeć do osób, które wyjechały za granicę lub taki wyjazd planują.

– Chcemy się dowiedzieć, dlaczego wyjeżdżają, na jak długo, co w tym czasie dzieje się z ich rodzinami w kraju – tłumaczy na łamach dziennika „Polska” Bogusław Bukowski z wydziału rozwoju miasta gorzowskiego urzędu. – Wprawdzie dzięki wyjazdom zagranicznym w Gorzowie nie mamy bezrobocia, ale teraz chcemy się dowiedzieć, jakie koszty tego sukcesu poniosły rozdzielone rodziny.

W tym celu ankieterzy chcą dotrzeć do szkół. – Nauczyciele i pedagodzy najlepiej wiedzą, jak zmieniło się zachowanie dziecka, które przez dłuższy czas nie ma kontaktu z jednym czy, co gorsza, obojgiem rodziców – wyjaśnia Bukowski. Od wyników badań, które wkrótce trafią do rady miasta, będzie zależało opracowanie planów działań, jakie podejmą pracownicy opieki społecznej i nauczyciele. – Eurosieroctwo to jeden z najpoważniejszych problemów ostatnich lat. Jeśli chcemy pomóc, musimy jak najwięcej o nim wiedzieć – dodaje Bukowski.

Liczy się gruntowna analiza


Również władze Opola zleciły badania na temat społecznych skutków eurosieroctwa. – Narkomania, alkoholizm, agresja, problemy z nauką, ucieczki ze szkoły to uboczny efekt masowych wyjazdów mieszkańców naszego regionu do pracy za granicą – mówi Barbara Trojnar, kierownik Referatu Pomocy Socjalnej Regionalnego Ośrodka Polityki Społecznej w Opolu. – Żeby skutecznie przeciwdziałać tym patologiom, musimy dokładnie poznać skalę zjawiska. W tym celu do badania, które powstaje na zlecenie urzędu marszałka województwa opolskiego, zatrudniono specjalistów z różnych instytucji. Dane o eurosierotach zbierać będą pracownicy centrów pomocy rodzinie ze wszystkich powiatów. Dołączone do nich zostaną informacje od pedagogów szkolnych i kuratorów sądowych. – Zleciliśmy opracowanie badań, bo dociera do nas coraz więcej sygnałów o problemach rodzin emigrantów – tłumaczy Trojnar. – Chcemy wiedzieć, jak dzieci emigrantów radzą sobie w szkole, a od kuratorów sądowych oczekujemy gruntownej analizy przyczyn przestępstw, jakich się one dopuszczają.

Badanie, diagnoza, pomoc


Skuteczność takich badań potwierdzają władze Łodzi. Prezydent miasta Jerzy Kropiwnicki zaniepokojony wynikami badań Fundacji „Prawo Europejskie", które dowodziły, że właśnie Łódź jest jednym z miast najbardziej dotkniętych problemem eurosieroctwa, zlecił przygotowanie szczegółowego raportu już w kwietniu. W akcję zaangażowano tu pracowników miejskich ośrodków pomocy społecznych i ratusza. Po kilku tygodniach rozmów z rodzinami i pedagogami szkolnymi raport był już gotowy. – W samej Łodzi mamy kilkadziesiąt dzieci, o których można powiedzieć, że są eurosierotami – mówi Marzena Korosteńska, rzeczniczka prezydenta Łodzi. – Te dzieci sprawiały problemy wychowawcze, były przypadki przestępstw. Ustalenia raportu ratusz wykorzystał natychmiast: dzieci dostały pomoc finansową i prawną oraz opiekę pedagogów.

Walka z plagą eurosieroctwa


Pomysłu na rozwiązanie problemu wciąż nie ma za to polski rząd. Jak na razie nie widać żadnych działań w tym kierunku pełnomocnika rządu ds. rodziny. MEN dopiero tworzy program przeciwdziałania skutkom eurosieroctwa w szkołach. Jedynie Ministerstwo Pracy przygotowuje raport o dzieciach, które wskutek wyjazdu rodziców trafiły do domów dziecka. – To, co robią władze miast, jest ważniejsze od pomysłów rządu. Ministrowie nie zastąpią przecież w działaniu lokalnych urzędników – tłumaczy była minister pracy Joanna Kluzik-Rostkowska. – Pracownicy opieki społecznej mają teraz za dużo roboty papierkowej, która uniemożliwia im dotarcie do potrzebujących. Trzeba zmienić przepisy, by zdjąć z nich część obowiązków, i pozwolić działać wśród zagrożonych patologiami rodzin – dodaje.

Wyniki badań w Opolu i Gorzowie Wlkp. będą gotowe jeszcze w tym roku i na ich podstawie powstaną plany pomocy dzieciom, które ucierpiały na skutek emigracji zarobkowej rodziców. Szacuje się, że ten problem może dotyczyć co dziesiątej rodziny w kraju.

Piotr Kalisz – Goniec.com

Wasze komentarze Dodaj komentarz

Portal Goniec.com nie bierze odpowiedzialności za treść zamieszczonych tutaj opinii i zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy niezgodnych z Netykietą.

Brak komentarzy.