Ząbki jak perełki
Próchnica u kilkulatka może
rozwinąć się błyskawicznie i zaatakować wszystkie zęby. Być może
słyszałaś, że mleczaków nie trzeba leczyć, bo i tak wypadną, albo że
takiemu maluchowi nie powinno się czyścić zębów pastą z fluorem,
ponieważ ten składnik może być niebezpieczny. Nie wierz w takie bzdury!
Jeśli chcesz, żeby twoje dziecko miało zdrowe ząbki, musisz o nie dbać
systematycznie, szczotkować dobrą pastą z odpowiednią zawartością
fluoru, chodzić na przeglądy stomatologiczne i - jeśli zajdzie taka
konieczność - leczyć.
Jaka pasta na pierwszy ząbek
Możesz zadbać o ząbki dziecka już podczas ciąży. To w okresie płodowym
rozstrzyga się w dużym stopniu to, czy zawiązki pierwszych zębów będą
mocne. Jeśli zdrowo się odżywiasz i sama masz wyleczone wszystkie
ubytki, zawiązki mleczaków będą odpowiednio ukształtowane, właściwie
zbudowane i mniej narażone na działanie bakterii. W pierwszych
miesiącach po przyjściu maleństwa na świat, regularnie czyść mu buzię i
język z resztek mleka - najprościej jest za pomocą nasączonego
przegotowaną wodą gazika zawiniętego na palec. Staraj się to robić
delikatnie, w formie zabawy, najlepiej około pół godziny po karmieniu
(żeby nie wywołać odruchu wymiotnego).
Szczoteczkę i pastę z fluorem powinnaś kupić, kiedy zobaczysz pierwszy
ząbek (z reguły około szóstego miesiąca życia dziecka). Szkliwo ząbków
jest wówczas bardzo cienkie i delikatne. Wyjątkowo łatwo ulega
uszkodzeniu. Fluor (pierwiastek naturalnie występujący w przyrodzie)
wnika w szkliwo i chroni je przed próchnicą. Jak twierdzą nasi eksperci
- prof. Maria Wierzbicka, prezes Fundacji Promocji Zdrowia Jamy Ustnej,
oraz dr Michał Ganowicz - powinno się używać albo past dla dzieci,
które mają zawartość fluoru 1000 ppm (informacja ta powinna być na
tubce każdej pasty), albo past dla dorosłych o łagodnym smaku
(oczywiście bez drobinek ścierających). Nie ma dowodów naukowych, że
pasty mające tylko 500 albo 250 ppm fluoru ochronią zęby dziecka przed
rozwojem próchnicy.
Przygotuj maluszka do pierwszego mycia zębów. Kup mu kolorową
szczoteczkę dostosowaną do jego wieku, pozwól mu się nią pobawić,
pogryźć. Ale pilnuj go podczas tej zabawy, żeby nie włożył sobie
szczoteczki zbyt głęboko do buzi. Potem wciśnij odrobinę pasty we
włosie i delikatnie wyszczotkuj ząbek lub ząbki. Jeśli malec
protestuje, pokaż mu, jak sama myjesz zęby, zaśpiewaj piosenkę o
wiewiórce, która ma mocne ząbki, a po każdej udanej toalecie pochwal
dziecko głośno i przytul.
Niektórzy pediatrzy zalecają podawanie dzieciom preparatów
zawierających fluor (w kroplach albo tabletkach). Jednak większość
pedodontów (stomatologów specjalizujących się w leczeniu zębów dzieci)
odradza podawanie fluoru w takiej formie. Metoda ta ma kilka wad i może
zwiększać ryzyko wystąpienia szkliwa plamkowego (łagodna postać
fluorozy). W odróżnieniu od past do zębów nie chroni przed rozwojem
zapalenia dziąseł.
Kiedy do dentysty?
Około pół roku po wyrżnięciu się pierwszego ząbka powinnaś zabrać
dziecko do stomatologa. Sprawdzi on, czy ząbki są dobrze
zmineralizowane i czy zgryz układa się prawidłowo. Wybierz gabinet,
który specjalizuje się w przyjmowaniu dzieci. Lekarze tam są
przeszkoleni w leczeniu zębów mlecznych, bardzo przyjaźnie nastawieni
do małych pacjentów (i często wystraszonych rodziców), a gabinety
przypominają kolorowe place zabaw. Lekarz może się umówić z wami na
tzw. wizytę adaptacyjną, podczas której maluch będzie mógł pobawić się
przyborami dentystycznymi, zobaczy, jak działają dmuchawki i inne
groźnie wyglądające urządzenia. Na pamiątkę dostanie balonik albo
maskotkę. Po takiej wizycie kolejne spotkanie z „ciocią” powinno
przebiec spokojnie i miło. Tym bardziej że dawno minęły czasy, kiedy
uważano, że dzieciom nie znieczula się zębów przed zabiegami.
Dentysta ma do dyspozycji nie tylko wiertło, ale i inne metody
bezboleśnie likwidujące zmiany próchnicze. Sposób leczenia pedodonta
wybierze po dokładnym zdiagnozowaniu, jakiej pomocy potrzebuje dziecko.
Lekarz może np. zaproponować zabiegi chroniące ząbki dziecka -
lakierowanie i lakowanie.
Lakierowanie to malowanie zębów lakierem zawierającym fluor. Uwalnia
się on wolniej i dłużej niż fluor z pasty wzmacnia szkliwo. Lakowanie
to pokrywanie zębów preparatem, który ma za zadanie wypełnić bruzdy i
nierówności na powierzchni zębów. Dzięki temu płytka nazębna nie zbiera
się w miejscach trudno dostępnych dla szczoteczki. W wielu gabinetach w
przypadku próchnicy wczesnej (występującej przed 3. rokiem życia i
gwałtownie przebiegającej) stosuje się też lapisowanie. Jest to zabieg,
który ma hamować postęp choroby, ale ponieważ prowadzi do przebarwienia
chorobowo zmienionych tkanek zęba na kolor czarny, nie jest często
akceptowany ani przez dzieci, ani rodziców.
5 grzechów głównych prowadzących do próchnicy u dzieci
1. Podawanie dziecku słodzonych herbatek, soczków, kaszek w butelce
przez długi czas. Jeśli malec przez pół dnia nie rozstaje się z butelką
ze słodkim napojem, dostanie próchnicy, nawet gdyby miał najmocniejsze
szkliwo. Dlatego, że już w czasie i przez co najmniej 20 minut po
jedzeniu zęby są atakowane przez kwasy, które wytwarzają bakterie
odżywiające się cukrami. Kwas rozpuszcza szkliwo i niszczy zęby.
2. Pozwalanie dziecku, aby zasypiało z butelką pełną mleka. Postaraj
się nauczyć je, żeby przed snem, po oczyszczeniu ząbków, nic już nie
jadło ani nie piło. Może w zaśnięciu pomoże mu kojący dotyk mamy albo
ukochana przytulanka? Jeśli jednak zrozpaczony malec domaga się podczas
zasypiania butelki, możesz napełnić ją czystą, niskosodową wodą
mineralną. Nie zawiera cukru, więc nie zaszkodzi ząbkom.
3. Podawanie dziecku przez cały dzień przekąsek. Żeby tkanki zęba miały
szanse na ponowne zmineralizowanie, czyli naprawiły mikroubytki i
uszkodzenia powstałe podczas ataku kwasów, musi minąć pewien czas.
Ślina wówczas wypłukuje spomiędzy zębów resztki pożywienia i atak
kwasów zostaje zatrzymany. Ale jeśli maluszek będzie wciąż pogryzał
ciasteczka czy chrupki, ząbki nie zdążą się zregenerować.
4. Całowanie dziecka w usta. Sama tego nie rób i delikatnie, ale
stanowczo oducz takiego zwyczaju wszystkie ciocie i babcie (może to być
trudne, ale spróbuj wytłumaczyć, że lekarz zabronił całować dziecko w
buzię). Niestety, łatwo poprzez tak bliski kontakt przenieść na dziecko
bakterie wywołujące próchnicę. Poprzez pocałunki zresztą można
przekazać dziecku również inne wirusy oraz bakterie wywołujące choroby.
5. Oblizywanie smoczka lub używanie tych samych sztućców. Z identycznych powodów, które są wymienione przy pocałunkach.
PRÓCHNICA ATAKUJE!
Próchnica to choroba zębów. Wywołują ją kwasy wytwarzane przez bakterie
obecne w płytce nazębnej (m.in. Streptococcus mutans, Lactobacillus
acidophilus). Jeżeli zauważysz, że szkliwo pokrywa płytka nazębna,
czyli gęsty, białawy nalot, to znaczy, że choroba się zaczyna. Jeżeli
proces ten nie zostanie odwrócony (przez profilaktykę fluorową),
dochodzi do dalszych zmian i pojawia się tzw. próchnica powierzchowna.
Może też objąć głębsze warstwy tkanek zęba (szkliwa, zębiny) i wtedy
mówi się o próchnicy średniej i głębokiej.
Przy dalszym rozwoju próchnicy może dojść do powikłań w postaci
zapalenia miazgi i tkanek otaczających. Najmłodsze dzieci atakuje tzw.
próchnica niemowlęca, zwana też wczesną, butelkową lub kwitnącą.
Przebiega bardzo szybko i może objąć wszystkie zęby. Bywa że z
mleczaków zostają brązowe kikuciki. Jest trudna do wyleczenia i
opanowania. Za jej rozwój odpowiedzialny jest brak odpowiedniej
higieny. Niektóre dzieci mają genetycznie zakodowane mocniejsze lub
słabsze szkliwo. Ale można je uchronić przed chorobą poprzez
rygorystyczne dbanie i czyszczenie zębów.
Dodaj do ulubionych
Startuj z nami
















Drukuj
Wyślij

Wasze komentarze
Portal Goniec.com nie bierze odpowiedzialności za treść zamieszczonych tutaj opinii i zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy niezgodnych z Netykietą.Brak komentarzy.