Zakładajcie swoje szkoły!
W Wielkiej Brytanii jest coraz więcej polskich dzieci. Potrzeba nowych sobotnich szkół. Okazuje się, że mogą je zakładać sami rodzice! Z Aleksandrą Podchorodecką, prezes Macierzy Polskiej, rozmawiała Katarzyna Kopacz.
Katarzyna Kopacz: Przybywa polskich dzieci na Wyspach. Jak dziś funkcjonuje Polska Macierz Szkolna?
Aleksandra Podchorodecka: Macierz Polska istnieje od 55 lat. Została utworzona w celu potrzymani kultury i języka polskiego po II wojnie światowej. Głównymi beneficjentami byli początkowo przymusowi emigranci. Organizacja zmieniała się i przyjmowała różne kształty w zależności od potrzeb. Najważniejsza zawsze była kwestia oświaty oraz zadanie zachowania i rozbudzania poczucia lojalności wobec kraju. Dla polskich dzieci wrzuconych w kocioł angielskiej edukacji Macierz Szkolna staje się oazą. To już trzecie pokolenie uczące się w naszych szkołach, co jest dowodem na to, że Macierz spełnia swoją rolę.
Powstaje coraz więcej sobotnich szkół. Ponoć mogą zakładać je sami rodzice?
Tak. To prawda. Wystarczy, że grupa zainteresowanych rodziców poszuka organizatora, placówki. Najczęściej szkoły powstają przy polskich klubach czy parafiach, które najchętniej udzielają wsparcia dla tego rodzaju inicjatyw. Kolejnym krokiem jest znalezienie nauczycieli. Mogą być nimi rodzice czy wolontariusze, nawet bez wykształcenia pedagogicznego. Najważniejsze jest, by rozumieli potrzebę podtrzymywania kultury polskiej i języka. Wszystkim zainteresowanym założeniem takiej szkoły udzielamy pomocy merytorycznej.
Skąd wziąć środki finansowe na założenie takiej szkoły?
Tutaj znowu wszystko zależy od rodziców i ich potrzeb. Koszty obejmują głównie wynajem lokalu, opłacenie nauczycieli, zakup materiałów i podręczników szkolnych. Istnieje kilka polskich instytucji, do których można zgłosić się z podaniem o dofinansowanie takiej inicjatywy. Również brytyjskie placówki edukacyjne mogą okazać się pomocne w nawiązaniu odpowiednich kontaktów, wynajęciu lokalu lub otrzymaniu wsparcia finansowego.
Sobotnie szkoły w Londynie pękają już w szwach… Nowe szkoły to więc dobry pomysł!
Tak, to prawda. Jedyna rada to zakładanie nowych szkół, ale to znowu wiąże się z ogromem pracy społecznej, bo trzeba pamiętać, że sobotnia szkoła to nie jest zwykła przechowalnia dla dzieci!
Jak wygląda program takiej szkoły?
Plan zajęć obejmuje cztery godziny w każdą sobotę. Prowadzi się tutaj naukę takich dziedzin, jak: śpiew, taniec, religia, historia, geografia i oczywiście język polski. Szkoła w zasadzie jedynie pomaga i wspiera naukę kultury polskiej. Nie spełni ona jednak swego zadania bez inicjatywy i współpracy samych rodziców.
Co ważne, szkoły sobotnie nie przygotowują do polskiej matury. Jedyna szkoła, która jest w stanie to zrobić, to szkoła przy ambasadzie. Ta zaś została utworzona wyłącznie dla dzieci ambasadorów, które wiele podróżując, muszą być w stanie w każdym momencie dostosować się do programu.
Myślę, że nowo przybyli stawiają czasem zbyt wysokie wymagania sobotnim szkołom. Aby pomóc dzieciom w zachowaniu poprawności w posługiwaniu się językiem polskim, oni sami mogą wiele pomóc. Należy tylko rozmawiać po polsku, oglądać polską telewizję, odrabiać razem lekcje, czytać polskie książki itp.
Język polski można zdawać na angielskiej maturze jako język obcy! Dużo młodzieży decyduje się na ten krok?
Jeszcze dwa lata temu było ich około 470, w zeszłym roku 800, a w tym 2000. Pomimo wzrostu liczby podchodzących do tego egzaminu, jego wyniki nie są wcale najlepsze.
Przyczyną jest niedostateczna znajomość obu języków oraz techniki jego zdawania. Sobotnie szkoły pomagają zapoznać się z całym systemem zdawania angielskiej matury. 60 proc. polskich dzieci niestety nie chodzi do sobotnich szkół i potem boryka się z problemami w angielskich placówkach.
Czy otrzymujecie jakąś pomoc z Ministerstwa Oświaty?
Finansowej nie! Jeśli chodzi o Ministerstwo, utrzymujemy kontakt jedynie z niektórymi jego pracownikami. Współpraca polega głównie na wymianie myśli, ale brak w niej konkretów. Kwestia podręczników dla dzieci, którą poruszamy przy każdej okazji, wciąż pozostaje nierozwiązana…
Z jakimi trudnościami muszą borykać się dzieci przebywające na Wyspach?
Dzieci, które nie mają skąd nauczyć się języka angielskiego mają duży problem. Jednak jeśli już go znają, to trzeba przyznać, że podnoszą one poziom w angielskich szkołach.
Rodzice, jeszcze przez sprowadzeniem dziecka tutaj, muszą dokładnie zbadać warunki, jakie panują w angielskich szkołach. Najlepiej, żeby dzieci znały już wcześniej, przynajmniej na poziomie podstawowym, język angielski.
Dziękuję za rozmowę.
Dodaj do ulubionych
Startuj z nami
















Drukuj
Wyślij

Wasze komentarze
Portal Goniec.com nie bierze odpowiedzialności za treść zamieszczonych tutaj opinii i zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy niezgodnych z Netykietą.Brak komentarzy.