03.09.2010  
Goniec Polski
Chat - Goniec Polski
Chat
Forum - Goniec Polski
Forum
Blog - Goniec Polski
Blogi
Skrzynka e-mail
E-mail 2 GB
Login: Hasło:
Nie masz konta? Załóż je teraz!

Logopedzi potrzebni od zaraz

2009-05-28 13:49:01
Aktualizacja: 2009-05-28 14:17:16
Logopedzi potrzebni od zaraz
Ponoć łatwiej się żyje tym, którzy biegle mówią dwoma językami. Szczególnie tu, na emigracji, gdzie bez znajomości angielskiego wielu z nas czuje się obywatelami drugiej kategorii. Czy jednak dwujęzyczność jest aby na pewno takim szczęściem? Nie zawsze i nie dla wszystkich – ostrożnie przyznają logopedzi.

Moje dziecko nie mówi prawidłowo w żadnym języku – przyznaje Urszula, matka 5-letniego Kuby, który urodził się w Wielkiej Brytanii. Język, jakim jej syn się posługuje, trudno jednoznacznie sklasyfikować. Kuba używa słów polskich i angielskich wymiennie, ale jego największym problemem jest to, że ani jedne ani drugie nie brzmią poprawnie.

Pierwszy język partnera Urszuli to angielski, ona sama urodziła się w Polsce. Gdy Kuba przyszedł na świat, rodzicom wydawało się, że dziecko od początku powinno mówić obydwoma językami, aby każdy z nich był dla niego naturalny. – Tata mówił do niego po angielsku, ja uczyłam go polskiego – mówi Urszula. - Dopiero, gdy pojawiły się problemy, zrozumieliśmy, że to był błąd – dodaje.

- Rzeczywiście był – przyznaje dr Michał Bitniok, ekspert ds. neurologopedii przy polskim Ministerstwie Zdrowia, od lat zajmujący się kłopotami, jakie miewają rodzice dwujęzycznych dzieci. – Nie można mieć dwóch ojczystych języków. A kiedy próbujemy tak właśnie ukształtować nasze dzieci, to po prostu robimy im krzywdę – dodaje.

Jego zdaniem, do pewnego czasu powinniśmy nawet chronić dzieci przed wpływami innego języka. – Małe dziecko musi najpierw zakończyć proces rozwoju mowy w jednym języku, który uzna za swój „pierwszy”. To zazwyczaj następuje około 2,5 roku życia u dzieci praworęcznych i jakieś pół roku później u leworęcznych. Dopiero po tym czasie możemy powoli uczyć dziecko drugiego języka. Wtedy jest to dla niego bezpieczne – tłumaczy specjalista, uspokajając, że nawet gdy zaczniemy naukę drugiego języka później, nasza pociecha będzie biegle władać oboma.

Zapominanie mowy ojczystej


To chyba racja, bo wiele dzieci polskich emigrantów, przyjeżdżając na Wyspy w starszym wieku, nie ma większych kłopotów z nauką nowego języka. Czasem jednak spotyka je problem odwrotny... Zapominają polskiego.

– Przyjechałam z Marcinem cztery lata temu – wspomina Monika. – Od razu posłałam go do szkoły i nawet cieszyłam się, że tak szybko „podłapał” angielski. Ale nie spodziewałam się, że równie szybko jego polski zacznie brzmieć fatalnie.

Dziś Marcin ma z ojczystą mową nie lada problemy, brakuje mu polskich słów i chłopiec często zastępuje je angielskimi odpowiednikami. Jak na ironię, jego angielska wymowa też pozostawia sporo do życzenia. Nauczyciele poprosili jego mamę, żeby zabrała syna do logopedy.

– Największy kłopot Marcina to seplenienie – mówi Monika. – To, w jaki sposób w angielskim wymawia się np. „th”, uważane jest w Polsce za błąd. Dzieci, które tak mówią, są kierowane do logopedy. W Wielkiej Brytanii jest dokładnie odwrotnie. Gdy dziecko nie umie seplenić, jest to kłopot, który według tutejszych specjalistów kwalifikuje się do leczenia – dodaje.

- Spotkałem się rzeczywiście z takimi sygnałami z Wysp Brytyjskich – przyznaje Michał Bitniok. – Ale sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana, bo w takim przypadku brytyjski logopeda nie zda się na wiele. Tutaj pomóc może tylko ktoś znający specyfikę obydwu języków.

Logopedów jak na lekarstwo

Tymczasem polskich logopedów na Wyspach wciąż brakuje. – Jest ich jak na lekarstwo. A do tego wizyty kosztują krocie – przyznaje Monika. Godzinna wizyta u takiego specjalisty to około 40 funtów, a przecież na jednej się nie kończy.

Wie o tym doskonale wiele matek dwujęzycznych dzieci, internetowe fora poświęcone temu zagadnieniu aż puchną od narzekań na ceny i odległe terminy wizyt.

– Jeszcze niedawno osobiście zachęcałem naszych lekarzy do wyjazdu na Wyspy – mówi dr Bitniok. – Kłopot jednak w tym, że trudno znaleźć takich, którzy operują w obydwu językach, a tylko ci mogą przydać się na coś Polakom na emigracji – dodaje.

Sprawdziliśmy – dwujęzycznych logopedów rzeczywiście brakuje. Próbując znaleźć miejscowego specjalistę, potrafiącego pomóc dzieciom polskich emigrantów, dotarliśmy zaledwie do jednego, który był jednak zbyt zajęty, aby się z nami spotkać.

Choć polskiego logopedy w Wielkiej Brytanii znaleźć nie jest łatwo, a wielu rodziców z trudem może sobie pozwolić na takie wydatki, specjaliści radzą nie zwlekać. – Zalecam każdemu rodzicowi, aby przynajmniej raz w roku wybrał się do logopedy. Zawsze warto sprawdzić, czy nasze dziecko rozwija się prawidłowo, bo w późniejszych latach jego życia skorygowanie niektórych wad może już być niemożliwe – mówi dr Bitniok.

Dominik Waszek

Masz problem ze znalezieniem logopedy dla Twojego dziecka? Napisz do nas - być może będziemy umieli Ci pomóc. redakcja@mail.goniec.com